Strona główna
Firma
Aktualności
Wywiad z Bartłomiejem Mrozem – „Poza Wynikiem”
08 października 2026

Wywiad z Bartłomiejem Mrozem – „Poza Wynikiem”

Medale, turnieje i miejsca w rankingu to tylko część historii sportowca. Za każdym startem stoją lata pracy, konsekwentnie podejmowane decyzje i ludzie, którzy pomagają zrobić kolejny krok.

Bartłomiej Mróz przez lata budował swoją pozycję na międzynarodowej scenie parabadmintona. Jego droga to nie tylko sportowe sukcesy. To również historia rozwoju tej dyscypliny w Polsce oraz tworzenia środowiska, które dziś wspiera następne pokolenia zawodników.

Z założycielem Fundacji im. Bartłomieja Mroza rozmawiamy o tym jak zmieniał się parabadminton na przestrzeni ostatnich lat, jakie wyzwania stoją dziś przed sportowcami i dlaczego rozwój sportu wymaga współpracy ludzi, organizacji oraz partnerów biznesowych.

Cofnijmy się do początku Twojej drogi. W 2012 roku wystartowałeś w Mistrzostwach Europy. Co ten start zmienił w Twoim życiu?

To był przełomowy moment w mojej karierze sportowej, początek nowego rozdziału. W Polsce byłem wtedy jedynym zawodnikiem z niepełnosprawnością, grałem i trenowałem z pełnosprawnymi sportowcami. Tam po raz pierwszy zobaczyłem, że nie jestem sam. Poczułem, że to może być moja życiowa szansa na karierę sportową i nie mogę jej zmarnować. Byłem gotowy na poświęcenia i wyrzeczenia, żeby być najlepszym.

Pamiętasz moment, w którym parabadminton stał się czymś więcej niż tylko sportem? Co sprawiło, że zdecydowałeś się związać z nim na dłużej?

Takim momentem był dzień, w którym dowiedziałem się, że parabadminton będzie częścią programu Igrzysk Paralimpijskich w Tokio w 2020 roku, a ja będę miał szansę w nich wystartować. Mimo że byłem już wtedy utytułowanym zawodnikiem, z medalami Mistrzostw Europy i Mistrzostw Świata, udział w igrzyskach był spełnieniem moich marzeń. To miała być taka „wisienka na torcie” mojej kariery.

Co zmieniło się w Twojej dyscyplinie sportowej na przełomie lat? Jak zmienił się parabadminton w Polsce od czasu Twoich pierwszych startów?

Zmieniło się właściwie wszystko. Kiedyś byłem jedynym zawodnikiem parabadmintona w Polsce. Dziś mamy reprezentację Polski, sztab trenerski, krajowy ranking, turnieje i blisko 50 osób grających w całym kraju. W samym klubie FBM FROST Warszawa, który prowadzę, jest już blisko 15 zawodników. Parabadminton stał się rozpoznawalną częścią polskiego parasportu.

Widać, że dyscyplina bardzo się rozwinęła. Co dziś jest największą siłą polskiego parabadmintona, a co nadal stanowi największe wyzwanie?

Od początku aktywnie biorę udział w procesie rozwoju parabadmintona w Polsce. To bardzo szybka, widowiskowa i nieprzewidywalna dyscyplina, która daje zawodnikom wiele radości. Co ważne, cały czas przybywa osób, które chcą spróbować swoich sił – zarówno tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę ze sportem, jak i osób uprawiających inne dyscypliny parasportowe, które chcą spróbować parabadmintona.

Nasze środowisko tworzy w dużej mierze młodzież, bardzo pracowita i ambitna, która w przyszłości może osiągać naprawdę wysokie wyniki. To coś, czego zazdroszczą nam inne europejskie kraje i często pytają, skąd bierzemy tylu zawodników.

Od 2012 roku parabadminton w Polsce budowany jest od postaw. Powstają kolejne struktury, przepisy, regulaminy, które pomagają budować solidne fundamenty tej dyscypliny. To proces, który cały czas trwa, ale jego efekty są już widoczne.

Nadal jest jednak wiele do zrobienia. Jednym z największych ograniczeń są środki finansowe, ale także dostępność miejsc, w których osoby z niepełnosprawnościami mogłyby uprawiać badmintona, również rekreacyjnie. W Polsce wciąż trudno znaleźć klub, do którego osoba poruszająca się na wózku lub z inną niepełnosprawnością mogłaby po prostu dołączyć i rozpocząć treningi.

Dzięki wsparciu Polskiego Komitetu Paralimpijskiego od 2023 roku prowadzę w ramach projektu „Bądź Aktywny” sekcję parabadmintona, w której trzy razy w tygodniu odbywają się bezpłatne zajęcia. Na ten moment mamy nawet więcej chętnych niż miejsc przewidzianych w projekcie.

Jak wygląda dziś droga zawodnika, który chce rozpocząć przygodę z parabadmintonem? Czy ma więcej możliwości niż kilkanaście lat temu?

Zdecydowane tak. Nasza dyscyplina staje się coraz bardziej popularna, rośnie liczba trenerów, którzy chcą zdobywać wiedzę i doświadczenie w pracy osobami z niepełnosprawnymi.

Łatwiejszy jest też dostęp do informacji i materiałów w Internecie, dzięki którym można śledzić rozwój tej dyscypliny zarówno w Polsce jak i na świecie.

Zawodnicy mogą również ubiegać się o stypendia za wyniki sportowe, co jest dużym wsparciem w ich rozwoju i pozwala im skupić się na treningach, rozwoju i rywalizacji na coraz wyższym poziomie.

Przez lata poznawałeś parabadminton przede wszystkim z perspektywy zawodnika. W którym momencie pojawiła się potrzeba, żeby zacząć działać szerzej – nie tylko dla siebie, ale też dla innych?

Dostałem od życia szansę. Na swojej drodze spotkałem wiele osób, które pomogły mi dotrzeć do miejsca, w którym jestem dziś. Chciałbym tę pomoc i doświadczenie przekazywać dalej. Jeżeli mogę zachęcić kogoś do aktywności fizycznej – nie tylko badmintona – albo po prostu wesprzeć go w rozwoju, robię to bez wahania.

Z czasem odkryłem też jak ogromną satysfakcję daje mi rola trenera. Lubię obserwować jak zawodnicy robią postępy, nabierają pewności siebie i osiągają kolejne cele. Cieszy mnie to, ile radości daje im badminton.

Chęć wspierania innych zaowocowała powstaniem Fundacji. Jak wygląda dziś jej działalność, z jakimi wyzwaniami mierzycie się na co dzień?

Z roku na rok Fundacja ma coraz więcej pracy – realizujemy projekty, promujemy sport, prowadzimy działania edukacyjne i treningi. Każde z tych działań wymaga zarówno środków finansowych, jak i ludzi, którzy pomogą je realizować.

Jeśli chodzi o finanse, staram się pozyskiwać różnego rodzaju granty i dofinansowania, żeby małymi krokami zdobywać środki na realizację naszych projektów.

Drugą kwestią są ludzie. Im więcej działań podejmujemy, tym większego zespołu potrzebujemy do ich realizacji. Mam coraz więcej osób, z którymi współpracuję i staram się przekazywać im swoją wiedzę oraz sposób pracy, który, jak pokazują efekty, przynosi dobre rezultaty.

Fundacja rozwija się, przybywa projektów i obowiązków. Co daje Ci dziś największą satysfakcję?

Przede wszystkim ludzie. Co roku, przed Otwartymi Mistrzostwami Polski w Zakopanem, które w tym roku odbyły się już po raz ósmy, spotykamy się na wspólnej kolacji. Zawodnicy, ich rodziny, bliscy… Z roku na rok jest nas coraz więcej.

To właśnie ci ludzie dają mi największą satysfakcję. To, jak wspierają się nawzajem – nie tylko podczas zawodów, ale również w codziennym życiu. Największą radość sprawia mi obserwowanie jak badminton staje się ważną częścią ich życia i pomaga budować relacje, które wykraczają daleko poza sport.

Co z własnej sportowej drogi najbardziej chciałbyś przekazać młodszym zawodnikom?

Nigdy nie narzekałem na warunki, jakie miałem na początku kariery. Ale zawsze doceniałem możliwość korzystania z doświadczenia osób, które wcześniej przeszły podobną drogę – jak ja grali na najwyższym poziomie, byli na podobnym etapie życia i kariery.

Dziś staram się przekazywać to doświadczenie zawodnikom, których prowadzę. Niektórzy z nich, mimo zaledwie kilkuletniego stażu, są już w Kadrze Narodowej. Chcę dzielić się z nimi wiedzą, którą zdobyłem przez lata.

Rozwój sportowy wymaga nie tylko talentu i pracy, ale również odpowiedniego zaplecza finansowego. Co wsparcie partnerów biznesowych oznacza dla konkretnego zawodnika i jaki wpływ ma na działalność Fundacji?

Dla zawodnika – szansę.

Zawodnicy rzadko mają sponsorów. Często z własnych pieniędzy finansują treningi, fizjoterapię czy wyjazdy na turnieje, na których reprezentują kraj na arenie międzynarodowej. Pewnie wiele osób myśli: „Członek Kadry Narodowej – temu to dobrze…”. No nie, tak nie jest.

Wsparcie sponsora daje zawodnikowi przede wszystkim bezpieczeństwo i spokój. Dzięki niemu sportowiec może skupić się na treningach, uczestniczyć w kolejnych turniejach czy zapewnić sobie odpowiednie warunki do rozwoju – trenera, sprzęt sportowy czy przygotowanie fizyczne.

Dla Fundacji wsparcie sponsora oznacza z kolei nowe możliwości. Dzięki zaangażowaniu firm możemy szerzej realizować nasze projekty edukacyjne i sportowe, zapewniać zawodnikom sprzęt i odpowiednie warunki do treningów, a także dalej rozwijać całą dyscyplinę.

Czy wsparcie partnera biznesowego to wyłącznie kwestia finansowania, czy również szansa na pokazanie szerszej publiczności ludzi i historii stojących za parabadmintonem?

Zdecydowanie nie chodzi tylko o finansowanie. Szczególnie w parasporcie, a w przypadku badmintona – dyscypliny, która wciąż jest stosunkowo mało popularna – obecność takiego sponsora to szansa, żeby pokazać ją szerszej publiczności.

Za każdym naszym zawodnikiem kryje się wyjątkowa historia. Możliwość jej opowiedzenia może stać się inspiracją dla kolejnej osoby, która dzięki niej rozpocznie swoją przygodę ze sportem. Zobaczy, że ktoś taki jak ona również ma szansę.

Ja sam wiele lat temu, słysząc o Natalii Partyce, uwierzyłem, że też mogę. Skoro ona może rywalizować z pełnosprawnymi zawodnikami, to ja również mogę.

Podczas jednego z Pikników Polskiego Komitetu Paralimpijskiego w Warszawie do naszego stanowiska podeszła 8-letnia Róża, która ma taką samą niepełnosprawność jak ja. Zachęciłem ją, żeby zagrała ze mną podczas wydarzenia. Następnego dnia dołączyła do mojej sekcji, gdzie trenują również inni zawodnicy z taką samą niepełnosprawnością.

Takich historii jest wiele. I właśnie dlatego obecność sponsora, który chce poznać tę dyscyplinę i ludzi, którzy ją tworzą, ma dla nas ogromne znaczenie.

Skoro mówimy już konkretnie o naszej współpracy – gdybyś miał wskazać jedną rzecz, którą współpraca z Tide Software zmienia w codziennym funkcjonowaniu Fundacji, co by to było?

Jestem bardzo wdzięczny firmie za wszelkie wsparcie. Utwierdza mnie ono w przekonaniu, że to, co robimy, ma sens, jest zauważane i doceniane przez innych. To dla mnie dodatkowa motywacja do dalszej pracy.

Dzięki wsparciu finansowemu i promocyjnemu możemy realizować nasze projekty, rozwijać kolejne działania i myśleć o tym, co możemy zrobić jeszcze w przyszłości.

I na koniec, spójrzmy w przyszłość. Jaki jest dziś największy cel – nie Twój indywidualny, ale całego środowiska parabadmintona w Polsce?

Udział reprezentantów Polski i zdobycie medalu podczas Igrzysk Paralimpijskich w Los Angeles w 2028 roku.